Dobranocka

Poznali się nad morzem, za co dziękowali później swojej nauczycielce. Mieli wtedy po jedenaście lat. On, chłopak poukładany, miły i grzeczny, miał zamieszkać w pokoju ze swoimi przyjaciółmi z innej miejscowości. Ona, buntowniczka od urodzenia, przyjechała sama, bo jej znajoma rozchorowała się na dzień przed wyjazdem.
Tak trafili do pokoi obok siebie.
Drugiej nocy, po całym dniu nieufnych spojrzeń, chłopak leżał już w łóżku, wsłuchując się w szum morza, na brzegu którego mieli pensjonat. Próbował zasnąć, jednak coś mu nie pozwalało. Podniósł się z miejsca i wytężył słuch.
Za ścianą ktoś płakał.
Wstał i ruszył do drzwi, potykając się w ciemnościach o rozrzucone książki. Zawsze miał je przy sobie. Jacek Piekara, Trudi Canavan, J. K. Rowling - to byli jego ulubieni autorzy i nigdy nie wyjeżdżał bez chociaż jednego egzemplarza twórczości któregoś z twórców.
Wyszedł na oświetlony korytarz, cichy i pusty. Spojrzał na zegar i zaszokowany stwierdził, że jest dobrze po drugiej. Zbliżył się do drzwi i przyłożył do nich ucho, potwierdzając wcześniejsze podejrzenia. Ten pokój zajmowała jedyna jego towarzyszka ze szkoły. I to ona płakała.
Nim pomyślał, co robi, zapukał leciutko do drzwi. Usłyszał ciszę, a już po chwili w drzwiach pojawiła się dziewczyna.
- Co tu robisz? - zapytała tonem spłoszonego zwierzęcia. Wyglądała na przestraszoną.
- Ja... ee... słyszałem jak płaczesz i pomyślałem że zapytam, czy wszystko w porządku - wymamrotał speszony. Ona spojrzała na niego i zmarkotniała.
- Nic nie jest w porządku. Ale jesteś pierwszą osobą, która o to pyta. Może coś się ułoży - mruknęła, próbując ukryć łzy za zasłoną włosów. Nim jednak to zrobiła, chłopak objął ją ramieniem i odprowadził do jej łóżka.
- Co się dzieje? - zapytał łagodnie, przysiadając na brzegu łóżka.
- Moja przyjaciółka jest w szpitalu - odparła bez żadnego konkretnego tonu. - Problemy z sercem.
Już po chwili tuliła się do jego piersi, szlochając cichutko. Chłopak trzymał ją w ramionach, kołysząc lekko w przód i w tył. Gdy się trochę uspokoiła, położył ją na pościeli i podał jej przytulankę, która dotąd stała na parapecie.
- Posłuchaj... - zamilkł, unosząc głowę w stronę okna. - Wszystko będzie dobrze. Obiecuję. Nie może być tak, żeby nagle zawalił ci się świat. Masz moje słowo, że wszystko będzie dobrze. Morze wyszepcze ci kołysankę na dziś.
Ulotnił się, gdy dziewczyna zasnęła. Od tamtego momentu zaprzyjaźnili się i przemierzali świat, pokonując przeciwności losu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Etykiety